Szynszyle, którymi opiekuje się Stowarzyszenie

Neska, Pinezka, Bolek, Lolek, Pistacja, Pani Pistacjowa, Pixie, Dixie, Bzyk, Dąsia, Chiquita, Grubełek, Pigułka i jej dwie malutkie Pigułeczki, Kajtuś, Kubuś, Okruszek i Didi…. a do tego Kasztel i jego Kasztelan…. Zastanawiacie się zapewne, czy dalej będzie bajka, historyjka, jakieś opowiadanko …. hmmm rzeczywiście będzie i to nie jedno! Na pewno domyśliliście się, że zaczęliśmy ten post od wymienienia imion szynszyli, prawda? W większości to mieszkańcy Kasztelu, w którym niepodzielnie rządzi i dzieli Kasztelan Czym jest tajemniczy Kasztel? No cóż…. to nie zamczysko ponure i szare, to miejsce, gdzie znalazły schronienie, miłość człowieka, opiekę weterynaryjną, szynszyle niechciane i niekochane, często mocno zaniedbane, ale również te, którymi opiekunowie nie mogli się dłużej opiekować z różnych powodów. To dla wielu z nich Dom Tymczasowy, a dla niektórych Stały. Oprócz mieszkańców Kasztelu jest też Doktorek i Tosiek,  którzy mieszkają z innymi niż Kasztelan ludźmi, ale też są naszymi podopiecznymi .

To głównie na ich leczenie i utrzymanie wydajemy pieniądze, które otrzymujemy z Waszych darowizn. Pięknie Wam za każde wsparcie DZIĘKUJEMY  

W tym miejscu będziemy pokazywać naszych podopiecznych zamieszkujących domy tymczasowe i stałe.
niuńcia

Chcielibyśmy wam kogoś przedstawić.
Niuńcia większość swojego ok. 7-letniego życia spędziła w pseudohodowli rodząc na okrągło maluchy, które potem były sprzedawane do sklepu zoologicznego. W wieku ok. 5-6 lat sama trafiła do tego sklepu, ponieważ przestała rodzić tyle młodych, żeby trzymanie jej w pseudohodowli było opłacalne. Ze sklepu zabrała Niuńcię jej obecna opiekunka, która wtedy w tym sklepie pracowała i nie chciała pozwolić na zabranie jej (i wówczas 7 innych szynszyli) do kolejnej pseudo lub na futro. Nietrudno się domyślić w jakiej kondycji zdrowotnej może być Niuńcia. Kilka dni temu napisała do nas obecna opiekunka, prosząc o pomoc w leczeniu Niuńci, której problemy zostały wstępnie zdiagnozowane przez lokalnego weterynarza jako zaawansowana choroba stomatologiczna. Niuńcia potrzebowała pomocy wyspecjalizowanego lekarza. I tak wybór padł na Weterynarz Szczecin – Gabinet Weterynaryjny Vetmedic. Niuńcia od wczoraj przebywa w lecznicowym szpitaliku, gdzie otrzymała leki i kroplówki oraz jest kilkakrotnie w ciągu dnia dokarmiana. Na razie badania pokazały podwyższoną kreatyninę, stosowana jest karma nefroprotektyczna oraz środek przeciwzapalny. Niuńcia na codzień mieszka w miejscu oddalonym od lecznicy o ok. 160 km, dlatego wczoraj mogliście zauważyć post, w którym szukaliśmy dla Niuńci tymczasowego opiekuna ( @Milena Bogacz – spadłaś nam z nieba, dziękujemy również wszystkim osobom, które się zgłosiły!), aby nie musiała pokonywać tych 160 km kilka razy w ciągu tygodnia, ponieważ w środę będzie miała wykonywane dalsze specjalistyczne badania.

Zarówno zdjęcia, jak i filmik, autorstwa tymczasowej opiekunki.

kubuś – stały rezydent kasztelu 

Kubuś to stały rezydent Kasztelu, Stowarzyszenie objęło go specjalną opieką ze względu na problemy z ząbkami. Jednak niedawno przechodził zapalenie jelit. Kubuś już prawie wyzdrowiał gdy waga znowu pokazała, że dzieje się z nim coś nie tak. Test migdałka wyszedł negatywnie – Kubuś odmówił skosztowania tego niebiańskiego przysmaku – a to zawsze oznacza KŁOPOTY. Brzuszek Kubusia był mocno napęczniały i obolały. Do akcji musieli wkroczyć lekarze, na szczęście skutecznie i Kubuś już po drugiej dawce leków poczuł się znacznie lepiej 
Sam Kubuś z natury jest nieśmiałym szylkiem, który kocha spać w swoim tuneliku i kręcić się na kołowrotku. Bardzo szanuje swoje futerko i nie pozwala go dotykać tłustymi łapskami człowiekowi 
Ps. Dla tych z Was, którzy dopiero zaczęli czytać serię postów o Kasztelu- Kasztel to Dom Tymczasowy i Stały dla wielu szynszyli zabranych ze złych warunków lub oddanych przez swoich opiekunów gdy Ci nie mogli się nimi dłużej opiekować. Stowarzyszenie wspiera, pomaga w utrzymaniu i opłaceniu kosztów leczenia szynszyli, które w nim zamieszkały.
Kasztelan to człowiek „Szynszolowa historia” – Klaudiusz Dybowski, który od ponad 20 lat opiekuje się szynszylami. Szczycimy się tym, że jest członkiem naszego Stowarzyszenia i dzieli się z nami swoim doświadczeniem.

Lolek  nicpoń w futrze szynszyli 

Lolek brat Bolka jest małym diabełkiem, pomimo że czasami bywa nieco płochliwy Nie uwierzycie co ten hultaj wyczynia wieczorami!🌙Jego uwielbioną formą sportu jest wyskok pod samą górną część klatki i łupnięcie w półeczkę co generuje hałas podobny do trąby jerychońskiej… domyślacie się już co w takich chwilach myśli o nim Kasztelan? ⚡️😂
Ps. Dla tych z Was, którzy dopiero zaczęli czytać serię postów o Kasztelu- Kasztel to Dom Tymczasowy i Stały dla wielu szynszyli zabranych ze złych warunków lub oddanych przez swoich opiekunów gdy Ci nie mogli się nimi dłużej opiekować. Stowarzyszenie wspiera, pomaga w utrzymaniu i opłacenbiu kosztów leczenia szynszyli, kóre w nim zamieszkały.
Kasztelan to człowiek „Szynszolowa historia” –Klaudiusz Dybowski, który od ponad 20 lat opiekuje się szynszylami. Szczycimy się tym, że jest członkiem naszego Stowarzyszenia i dzieli się z nami swoim doświadczeniem.

Pigułka i dwie malutkie pigułeczki 

W Kasztelu się dzieje!!!
Otóż dziś 15 maja z samego rana, bo tuz przed 6:00 rano szanowna Pani Pigułka urodziła dwa śliczne maluchy. 🐾 dwa malutkie beżątka.  Kasztelan został Dziadkiem!  Waga urodzeniowa dwóch samczyków to 41g i 45g
Pigułka trafiła do Kasztelu z bardzo kiepskich warunków. Maluchy będą potrzebowały sporo szczęścia, żeby nie zapłacić zdrowiem za ludzką bezduszność i głupotę.

Ps. Dla tych z Was, którzy dopiero zaczęli czytać serię postów o Kasztelu- Kasztel to Dom Tymczasowy i Stały dla wielu szynszyli zabranych ze złych warunków lub oddanych przez swoich opiekunów gdy Ci nie mogli się nimi dłużej opiekować. Stowarzyszenie wspiera, pomaga w utrzymaniu oraz opłaceniu kosztów leczenia szynszyli, które w nim zamieszkały.
Kasztelan to człowiek „Szynszolowa legenda” – Klaudiusz Dybowski, który od ponad 20 lat opiekuje się szynszylami. Szczycimy się tym, że jest członkiem naszego Stowarzyszenia i dzieli się z nami swoim doświadczeniem.

doktorek

Szynszyla o zabawnym imieniu Doktorek 👨‍🔬 trafiła do nas z jednej z warszawskich szkół podstawowych. Prawdopodobnie w wyniku urazu jeden z siekaczy wbił się do wewnątrz jamy ustnej Doktorkowego pysia. W sierpniu 2018 Doktorek miał wykonany zabieg polegający na usunięciu siekacza-winowajcy wszystkich problemów zdrowotnych Doktorka. Historia Doktorka to jedna z niewielu historii z dobrym zakończeniem  W krótkim czasie po zabiegu, po prawie rocznym dokarmianiu Doktorek zaczął jeść samodzielnie zioła, sianko i korzonki. Obecnie waży ok. 570g i kolejną wizytę kontrolną ma wyznaczoną dopiero za rok – czyli w maju 2020!
Wielkie podziękowania należą się doktorowi Jakubowi Kliszczowi z kliniki Pulsvet, bo to właśnie dzięki niemu Doktorek żyje i ma się świetnie !
Na zdjęciach Doktorek w trakcie diagnostyki i rekonwalescencji.
Doktorek  jest jedną z tych szynszyli, która nie zamieszkuje Kasztelu, mieszka u swojej tymczasowej opiekunki, ale jest w pełni utrzymywany przez Stowarzyszenie, a tak naprawdę przez Was, drodzy miłośnicy szynszyli, którzy bierzecie udział w naszych licytacjach lub po prostu wpłacacie darowizny na nasze konto Bardzo Wam dziękujemy.

pixie

Pixie – tymczasowa rezydentka Kasztelu z rodu skierniewickiego. Ta piękna szara kuleczka „zalicza” chyba już wszystkie plagi tego świata. Trafiła pod nasze skrzydła z powodu zaawansowanych problemów stomatologicznych. W kwietniu przeszła poważny zabieg usunięcia siekacza, przy którego korzeniu zrobił się ropień. Diagnozę postawiła dr Agata z Pulsvet ale ponieważ sprawa była bardzo pilna Pixie zdiagnozowana w piątek wieczorem pojechała na zabieg do Krakowa do Przychodnia Weterynaryjna Salamandra Przemysław Baran już w poniedziałek o świcie.
Operacja się udała i Pixie szybko wracała do równowagi. Mała cwaniara błyskawicznie się zorientowała, że rekonwalescencja jest jak wczasy SPA  oto krótka relacja Kasztelana:

„…Pixie tak polubiła karmę ratunkową dra Ziętka w wersji „a la tatar”, że codziennie rano – oprócz standardowej karmy – dostaje kopiastą łyżeczkę na dzień dobry. Wcina go do ostatniego okruszka, a zachowanie, jak czuje noskiem przygotowywane danie – no to będę musiał nakręcić. Po prostu „Ziętek Addicted”!… Przykład Pixie pokazuje jak istotne jest sprawdzanie wagi. Gdyby nie to, nigdy bym się nie zorientował, że jej coś dolega, albo byłoby już za późno. A tak, dzięki szybkiej reakcji i przede wszystkim pomocy SMSM mała żyje i to całkiem nieźle…” 

Stowarzyszenie – pomimo, że Kasztelan przypisuje nam zasługi, jest tylko „przekaźnikiem” Waszych darowizn. To dzięki Wam Pixie otrzymała natychmiastową pomoc. Dziękujemy 
Niestety to nie koniec złych przygód tej dzielnej „Myszy”
W ostatni poniedziałek Pixie znowu odwiedziła Pulsvet ponieważ Kasztelan zauważył u niej wydzielinę z dróg rodnych przypominającą ropę.  Okazało się, że Pixie ma ropomacicze i dziś (29 maja) o godz. 12.00 miała przeprowadzony zabieg sterylizacji….. To małe szare futerko bardzo teraz potrzebuje Waszych dobrych myśli i zaciśniętych kciuków.

Pistacja mniejsza

Dzisiaj wracamy do Sagi Łukowskiej 🏹  przedstawiamy Wam krótką historię Pistacji Mniejszej:

Pistacja Mniejsza przyjechała do Kasztelu jako maluszek, ze swoja mamą Pistacją, wprost z Łukowa ostatniego dnia grudnia 2018 roku. Mogła trafić do Kasztelana nawet nieco wcześniej, ale w trakcie pierwszego odbioru pięciu szylków z rodziny „Łukowskiej” personel pewnego sklepu postanowił nie wspominać o niej – podobno dlatego, że w tym czasie jej beżowa mamawłaśnie ją rodziła.
Obie Pistacje do chwili obecnej są razem – choć czasami dobiegają z ich klatki odgłosy zażartych dyskusji mamy z córką… a może odwrotnie 
Gdy Kasztelan podchodzi pomiziać trochę malutką, ta głośnym specyficznym piskiem, znanym każdemu posiadaczowi szynszylowych dzieciaczków („pomponików”, jak nazywa je pewna krakowianka) melduje się na posterunku, po czym – po odebraniu „pyszności” – ucieka w głąb klatki, by się napawać zdobytym przysmakiem.
Na zdjęciu Pistacja Mniejsza lekko speszona i wystraszona swoją pierwszą podróżą poza Kasztel bez mamy. Wyprawiła się na tę wycieczkę z Kasztelanem, aby odwiedzić lecznicę Pulsvet a przy okazji sprawdzić co Kasztelan porabia, gdy nie ma go na Kasztelu 
➡️ Dla tych z Was, którzy dopiero zaczęli czytać serię postów o Kasztelu, Kasztel to Dom Tymczasowy i Stały dla wielu szynszyli zabranych ze złych warunków lub oddanych przez swoich opiekunów, gdy Ci nie mogli się nimi dłużej opiekować. Stowarzyszenie wspiera, pomaga w utrzymaniu oraz opłaceniu kosztów leczenia szynszyli, które w nim zamieszkały.
Kasztelan to człowiek „Szynszolowa legenda” – Klaudiusz Dybowski, który od ponad 20 lat opiekuje się szynszylami. Szczycimy się tym, że jest członkiem naszego Stowarzyszenia i dzieli się z nami swoim doświadczeniem.

Leave a comment